- 91 - 2007-10-18 21:16:57

Jak tu dawno nie zaglądałam. Od ostatniego mojego posta troszke sie zmieniło, szczególnie ilość dzieci;)
23.września przyszła na świat nasza córeczka Gabrysia.
Jest przesłodkim i przespokojnym dzieckiem.
Między mną a J. jakby coś ostatnio zaiskrzyło. Śmieję sie, że przeżywa kolejne zakochanie we własnej zonie, co śmieszniejsze po czwartej ciąży;)
No a co? Figurka taka jak przed ciążą, wiec narzekać nie ma na co.
Jakieś dwie godziny temu pojechał z sąsiadem po samochód, chyba do mechanika i troszkę sie martwię, czy mi go ten sąsiad nie porwał, bo miał go tylko zawieźć i wrócic z powrotem a tu już druga godzina mięła.
Naprawdę zacznam się niepokoić, bo do tego komórka nie odpowiada, a przed wyjazdem jeszcze przez nią rozmawiał...
No cóż, czekam...

skomentuj (1)
- 90 - 2007-08-14 12:31:02

Od jakiegoś czasu mamy nowy samochód. Mąż zamierzał sprowadzać z Niemiec, ale wyszło na to, że na mijescu kupił, na miejscu tzn. w kraju, bo i tak musiał jechać po niego niezły kawał drogi.
Jutro Dożynki, do tego odpust, więc przy trójce dzieci ładnie poleci nam po portfelu, a tu wieczorem mamusia z tatusiem będą chcieli jeszcze gdzieś wyjść (jeśli oczywiście będzie coś ciekawego, bo nie zdążyliśmy sprawdzić jeszcze programu).
W domu jestem praktycznie sama na codzień. Jarka nie ma, non-stop w pracy, jak jest na budowie to uda mu się czasem wpaść do domu na szybki obiad, a to sie zdarza bardzo rzadko.
Mi ostatnie pogody dały popalić. Niskie ciśnienie, deszcz, zero słońca, mogłabym spać cały dzień. Dzis jest juz troszkę lepiej, jutro ma byc pięknie i słoecznie, wiec cieszę się jak wariatka na takie słoneczne dni. Byle nie za gorąco.
Dzis wieczorem trzeba troszkę o siebie zadbać.
W kolejce czeka juz maska do włosów, manicure, pedicure, które w końcu muszę wykonać porzadnie, nie na szybkiego. Nie miałam ostatnio na nic czasu ani ochoty, teraz widzę, ze budzi się we mnie nowa chęć do życia (czyt. ciśnienie idzie w górę) ;)

skomentuj (1)
- 89 - 2007-07-17 15:39:03

Umieram na tym upale.
Zaraz zabieram dzieci na pole, do basenu, niech się trochę schłodzą, bo najstarsza córcia już narzeka, że jej strasznie gorąco i chce iść do wody. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Wczoraj byłam u lekarza, wszystko w porządku z dzidziusiem, ale ja z poradni wróciłam po prostu skonana. Mąż nie dał rady ze mą jechać bo od rana był w pracy. Dziś też wróci dopiero po 19.
Przez te pogody dzieci w ogóle nie chcą spać i w efekcie po godzinie 19. są w takim stanie, że tylko wanna, kolacja i spanie.
Z jednej strony dobrze, bo mam troszkę wiecej wytchnienia, ale za to one wymęczą się w ciagtu dnia niesamowicie, nie dając sobie nawet chwili na odpoczynek.
Trochę poplątana ta notka, ale nie jestem w stanie wszystkiego poukładać, nie chce mi się po prostu. Nic mi się nie chce w takim gorącu i duchocie. Teraz już uciekamy ne pole.

skomentuj (0)
- 88 - 2007-07-10 21:53:46

Emocje, dziękuje za szczere słowa, ja tez amm nadzieję, ze moje dziei nie ucierpią na tym, ze jeszcze raz powiększy nam sie rodzina.
na razie mają wszystko - to, czego potrzbują i to, co jest rzeczyiście zbedne.
Ostatnio zauważyłam, że nie mieścimy się na pięterku, bo wszędzie pełno zabawek.
Zrobiłam porządki na strychu, w garderobie, popakowałam w pudła swoej stare ciuchy, których juz nie założę, posegregowałam dziecięce ciuchy i przynajniej w garderobie zrobiło się trochę miejsca.
Kolejnym priorytetem jest w tym momencie zmiana samochodu - będziemy sześcioosobową rodziną, więc nasz Golfik III juz raczej nie zda egzaminu. Zełzami w oczach pozwoliłam mężowi wystawić go na sprzedaż, a w niedzielę był na giełdzie. Mimo wszystko widzę, ze wcale nie jest łatwo sprzedać nawet odpicowane, zadbane i wycackane na wszystkie strony auto.
No i jeszcze jedna pilna sprawa, moze nie tyle konieczna co ułatwiajaca życie. Musimy jeszcze przed październikiem, czyli przed narodzinami naszego kolejnego potomka, zmienić umeblowanie pokoju. Nasze łóżko, które kupiliśmy zaraz po ślubie strasznie skrzypi, poza tym po śrdku gniecie nas jakaś decha, śmiejemy się z mężem, ze to taka podziałka, zebyśmy się do siebie za bardzo nie zblizali. Tyle, że teraz, kiedy trzba nam troszkę więcej miejsca myślę już o zrobieniu jakiegoś półkotapczanu. Byłby składany na dzień i zajmowałby mniej miejsca.
Tak więc za to wszystko zabieramy się gdzieś na przełomie sierpnia i wrzesnia.
Wcześniej nie da rady, bo wielki remontszykuje się na parterze wymiana mebli w kuchni, kładzienie płytek na podłodze i do tego jeszcze malowanie nie tylko kuchni, ale i pokoju.
Poza tym czekam, aż mój Jarek wyrwie troche urlopu. Nie wiem, czy już pisałam, ale nie ma go ostatnio całymi dniami w domu. Dostał druga pracę. Oprawia obrazy, a kiedy nie jest potrzebny w zakładzie przy oprawie obrazów dowozi materiały na budowę do szefa tego całego zakładu. Facet ma do niego cholerne zaufanie, nie dziwę się, wszyscy, którzy go poznają mają o nim dobre zdanie, ale ten facet chyba wyjatkowo. Kiedys nawet spytał go dlaczego sie już zenił, bo on ma córkę troche młodszą od niego i szkoda, ze na niego nie trafiła, bo chciałby mieć takiego robotnego syna, a że nie ma to przynajmniej zięcia.
Tutaj mogę potwierdzić. Rzeczywiscie Jrek nie usiedzi na tyłku, non-stop by coś robił. Nauczony pracy od dziecka, ale czasami odpocząć też trzeba.
Co lepsze teraz nawet wieczorem nie mamy zbyt siły, żeby nawet porozmawiać. Mam znów wszpitalu i znów cały dom na mojej głowie. Dziś do południa gotowanie, popołudniu wielkie pranie, a przy tym wszystkim jeszcze trójka szkrabó, no ale przecież nie pozwolę, zeby rodzinka brudna i głodna chodziła ;)
Idę spać. A raczej czytać, bo jak sobie przed snem nie poczytam to zasnąć nie mogę. Pada, będzie się dobrze spało przy takiej pogodzie.

skomentuj (1)
- 87 - 2007-07-01 21:02:25

Chyba jestem gotowa, żeby napisać tutaj o tym, o czym wiem od kilku miesięcy i co widać już gołym okiem.
Kolejny raz jestem w ciąży. Ciężko same było mi się z tym pogodzić, w końcu wszystko po swojemu sobie ułożyłam, a teraz od coraz większej liczby bliskich mi osób słyszę, że sobie nie poradzę.
Bo poprzednie dzieckoza bardzo rozpieszczone, bo najstarsze robi co chce i w ogóle nie słucha.
To bardzo boli. Bardzo... To właśnie chciałam dzisiaj z siebie wyrzucić... Czasami mam myśli, że chyba lepiej by było, gdybym skończyła sama ze sobą odbierając tymsamym prawo do życia naszemu nienarodzonemu, a oni wszyscy tutaj sami poradziliby sobie beze mnie doskonale. Dzis znowu beczałam... Codzienność jest dla mnie ostatnio zbyt przykra... Teściowie prawie w ogóle się do mnie nie oddzywają, jak już przyjeżdżają to tylko z jakąś sprawą i oczywiście są naburmuszeni, bo będziemy mieli kolejne dziecko. Tylko, że do wychowania poprzednich ręki nie przyłożyli, a wyłożyli na nie tyle co kot napłakał - na tandetną zabawkę na Mikołajki i kilo bananów z okazji Dnia Dziecka. I oni sobie wyobrażają, że mają prawo mieszać się w nasze życie. Od samego początku ta ich pomoc to tyle, co nic.
Na szczęście nie muszę tam mieszkać i nie muszę ich widywać ani znosić ich humorów na codzień.
Mimo wszystko na moich rodzicach też się ostatnio zawiodłam, ale cóż...
Za dwa lata najpóźniej mam nadzieję będziemy już całkowicie na swoim. Dwa lata... Z jednej strony daleko, z drugiej wiem, ze zleci w ekspresowym tempie.
Teraz pozostaje mi już tylko liczyc na wsparcie męża.
Wiem, ze nie jest źle między nami, każdy ma po prostu gorsze dni.
A poprzednia notka powinna chyba zostać wykasowana, tylko co by to był za blog, gdybym kasowała wszystko, co mi się odwidzi.

skomentuj (1)

Guestbook
See | Write

Archive
2007
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
luty
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
2005
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec


Links
W WOLNEJ CHWILI
wizaż

ODESZLI
mechanics
marta
pogodno
natalia
vilemo

LINKI
Mama Nastolatki
rumianeczek
młoda żonka
pragnienia-spelnienia
matka i żona
mężczyzna idealny
listy do córki
uparta diablica

CHCĘ POZNAĆ

AKTUALNIE CZYTAM
Młoda Mężatka


Layout Info: - Made by DesignBox.com.pl - All Rights Reserved.
Content by mezatka.blog.pl | Powered by Blog